Nasza ukochana „Polanka”

 

Polanka – do niedawna niewielka przestrzeń wolna od drzew w lesie przy ulicy Elizy Orzeszkowej w Kobyłce. Od kilkunastu miesięcy stoi tam piękny dom. Naprzeciw usytuowane jest małe centrum handlowe. Dla wielu chłopaków z pokolenia dzisiejszych 30 i 40 latków to miejsce pomnik – symbol, kojarzone będzie zawsze ze wspomnieniami związanymi z rywalizacją, współzawodnictwem jak również codziennymi spotkaniami w gronie znajomych. Nasza ukochana „POLANKA”. To tu, kiedy po większych opadach deszczu boisko przy Szkole Podstawowej nr 2 nie nadawało się do użytku, chodziliśmy na lekcje w-fu. Wraz z dziewczynami z klasy graliśmy w dwa ognie.

 

Po wyasfaltowaniu nawierzchni wspomnianego szkolnego boiska nasze wizyty na „Polance” były coraz częstsze. Po lekcjach niejednokrotnie kierowaliśmy nasze kroki na mecze najwyższej rangi (jak nam się wtedy wydawało), bo między klasowe. To początek lat 80-tych ubiegłego stulecia. Właśnie wtedy na jedną z popołudniowych naszych gier przyszedł w koszulce reprezentacji Argentyny (ówczesna drużyna mistrzów świata) w biało niebieskie pasy, z wyglądu około trzydziestokilkuletni mężczyzna z krótko przystrzyżoną brodą. Dało się od razu poznać, że ma niezłe umiejętności techniczne do gry w piłkę nożną. Był to Tomasz Wołek. Przy bliższym poznaniu okazało się, że ma nie tylko „papiery” do gry w piłkę nożną, ale także niespotykaną, wręcz encyklopedyczną wiedzę z zakresu futbolu południowoamerykańskiego. To jego opowieści o drużynie Argentyny i jej ówczesnym trenerze zdominowały pomeczowe wieczory. To w tamtym czasie najczęstszymi uczestnikami popołudniowych gier na „Polance” byli: Paweł Felczuk, Krzysztof  Zalewski, Waldemar Dąbrowski, Mirosław Dąbrowski, Remigiusz Baliński(+), Andrzej Baliński, Janusz Radomski(+), Szymon Sufczyński, Jacek Jarosz, Artur Kowalski, Janusz Ostrowski, Waldemar Bok, Zbigniew Piotrowski, Arkadiusz Kraszewski, Wojciech Kraszewski, Jan Lutomski, Andrzej Rudowski, Michał Turek, Robert Pełszyk, Janusz Szewczuk, Wojciech Siennicki, Waldemar Lesik, Dariusz Królik, Zbigniew Galicki, Dariusz Mikuli i ja.

Był to czas po stanie wojennym. Do Tomasza Wołka przyjeżdżali znajomi, którzy też posiadali wysokie umiejętności potrzebne do gry w piłkę nożną i – jak się miało okazać – nie tylko. Prezentowali niejednokrotnie swoje upodobania polityczne, widziane od strony działacza  podziemia solidarnościowego.  Niejednokrotnie „Polanka” i posesja Tomasza Wołka były, jak nam się wydawało, pod wnikliwą obserwacją służby bezpieczeństwa ze względu na najprawdopodobniej jego wspomnianych kolegów. Jak się okazało na przestrzeni upływających lat w wolnej Polsce, wielu z nich pełniło bądź pełni zaszczytne stanowiska w Rzeczpospolitej, takie jak: Premier Rządu, ministrowie konstytucyjni i inni.  Właśnie z „ekipą” od Tomka Wołka młodzież ze Stefanówki rozegrała kilka spotkań. Wynik był sprawą drugorzędną, chodziło bardziej o to, aby spędzić miło czas w doborowym towarzystwie. Należy również wspomnieć, iż rozgrywaliśmy mecze, gdzie wynik był bardzo ważny, gdyż chodziło o koleżeński zakład. I tak w październiku 1987 odbył się mecz z chłopakami z Wołomina na ich nieistniejącym już dziś boisku przy Białych Błotach. Wygraliśmy i wracaliśmy z tarczą, chociaż po drugiej stronie mieliśmy za przeciwników kilku reprezentantów miejscowego Huraganu. 

Niestety w końcu lat 80-tych ubiegłego stulecia większość z tutejszych młodzieńców wymienionych powyżej została powołana do „zaszczytnego” obowiązku odbycia zasadniczej służby wojskowej i „ Polanka” na jakiś czas zamarła.

Początek lat 90-tych ubiegłego stulecia to rozwój lig szóstek piłkarskich. „Zielonkowska Liga Szóstek Piłkarskich” była pierwszą tego typu oficjalną ligą na terenie naszego powiatu. I tak drużyna „Victorii Kobyłka” (o której w następnym numerze Kobyłczanina) rozpoczęła treningi na terenie „Polanki”. Oprócz zawodników biorących udział w rozgrywkach ligowych przychodziło mnóstwo młodych ludzi ze Stefanówki i nie tylko, aby codziennie rozegrać swój „mecz życia”. Często bywało tak, iż na tak niewielkim terenie graliśmy nawet „dwunastu na dwunastu”. Odbywały się również mecze z chłopakami z osiedla Ręczajska i Ossowa Starego . Wyniki tych meczów były różne w zależności kto występował w naszym składzie. W tym też okresie powstały nowe bramki na terenie naszej „Polanki”, które uzbrajaliśmy siatkami przywożonymi przez Marka Sałasińskiego. W tym też czasie, z racji codziennych gier, nawierzchnia „Polanki” nie posiadała trawy i trzeba było zgarniać wierzchnią warstwę piachu. Kiedy nie padał deszcz w trakcie gry pojawiała się duża ilość kurzu niczym burza piaskowa na pustyni, który uniemożliwiał swobodne oddychanie i powodował niezbyt dobrą widoczność. Wracaliśmy do domu zawsze umorusani od stóp do czubka głowy, z tonami kurzu w swoich płucach. Z pasją i zadowoleniem wymienialiśmy informacje, jak najwięksi znawcy futbolu. Kto strzelił ładniejszą bramkę? Czyje podanie było precyzyjniejsze? Co takiego musimy poprawić, aby jutro zagrać lepiej?  

Nasze spotkania na „Polance” trwały właściwie do momentu powstania nowego boiska przy szkole na Stefanówce.

Przez boisko na leśnej polanie przewinęło się wielu utalentowanych, ambitnych, młodych ludzi. Między nimi zawiązały się wieloletnie przyjaźnie  i do dzisiaj nie są dla siebie obojętnymi, anonimowymi współmieszkańcami Kobyłki. Należy także wspomnieć, iż piłka nożna jest grą kontaktową, dlatego w trakcie naszych gier nastąpiło kilka kontuzji – między innymi Janka Lutomskiego. W wielu domach zbliżająca się godzina 18:00 była tym czasem, który nadawał popołudniowy rytm danego dnia, a właśnie o tej godzinie „Polanka” zaczynała tętnić życiem. Dzisiaj wielu z nas, przejeżdżając ulicą Elizy Orzeszkowej ze wzruszeniem spogląda na to miejsce, gdzie zostawiło wiele kropel wylanego potu.

W tym miejscu chciałbym przeprosić wszystkie te osoby, których nie wymieniłem w swoim tekście a były uczestnikami opisanych przeze mnie wydarzeń. Wybaczcie pamięć ludzka jest zawodna. Gorąco Was wszystkich pozdrawiam.

 

Ze sportowym pozdrowieniem

       Marcin Sufczyński

Kobyłkowskie Koło

Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej

 {jcomments on}

Updated: Grudzień 21, 2013 — 10:59 pm

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

KOBYŁCZANIN Frontier Theme