WICHER JUŻ NIE WIEJE (C.D.)

UDOSTĘPNIJ W:

„…Szkoda, myślałem, że osoba oddelegowana z urzędu miasta zrozumie problemy klubu i przekaże radnym i burmistrzowi informację o niezbędnych nakładach finansowych dla rozwoju sportu w mieście. Podkreślam: niezbędnych, czyli absolutnego minimum.”

 

 

Dlaczego zrezygnował Pan z bycia Wiceprezesem klubu MKS Wicher Kobyłka?

Na zebraniu zarządu, które odbyło się we wrześniu 2012 roku, do dymisji podało się dziewięciu z jedenastu członków zarządu, łącznie ze mną. Głównym powodem było niewystarczające finansowanie działalności klubu przez urząd gminy. Jeżeli pewne rzeczy są ustalone, jest przyjęta strategia dla rozwoju sportu (pozytywnie zaopiniowana), a potem to wszystko odsuwa się na bok nie dając żadnej realnej alternatywy, to jak nazwać takie działanie?

Pańska rezygnacja była formą sprzeciwu?

Myślę, że klub poszedł w stronę sportu amatorskiego, rekreacji, a jak sama nazwa wskazuje – jest to Miejski Klub Sportowy. Moim zdaniem pomylono zasadnicze funkcje organizacji sportu w mieście, ponieważ rekreację, owszem, róbmy, ale tylko przy sporcie.

Wybudowano halę przy ZSP nr 1. Czy kolejny obiekt sportowy jest naprawdę potrzebny?

Hala przy ZS nr 1 to kolejny obiekt typowo szkolny, która pozwala tylko na realizację zadań jednostki. Jako rada sportu opiniowaliśmy budowę hali sportowej przy ZSP nr 3, która potrzebna jest szkole, ale również mieszkańcom naszego miasta. Niewybudowanie tej hali jest niczym innym jak ograniczeniem dostępu dzieci i młodzieży do sportu.

Jako przykład przedstawię sytuacje drużyny siatkarzy prowadzonych przez Piotra Szymanowskiego, którzy w tamtym czasie byli jedną z najlepszych drużyn na Mazowszu w swoim roczniku, a nie mieli gdzie trenować. W roku ubiegłym zajęli czwarte miejsce w Polsce i byli rewelacją turnieju finałowego.

Istnieje niebezpieczeństwo, że projekt budowy hali również się zdezaktualizował tak samo jak projekt budynku zaplecza sportowego przy ul. Napoleona.

Czy burmistrz podjął z Panem jakiś dialog o kolejnej kadencji na stanowisku prezesa Wichru?

W związku z tym, że pracowałem już jako  dyrektor OSiR Huragan w Wołominie nie mogłem startować na stanowisko prezesa klubu. OSiR zatrudnia 75 pracowników i realizuje różne zadania – prowadzi szkolenie sportowe, administruje obiektami, prowadzi sprzedaż usług i wynajmuje obiekty.

Po prostu nie mógłbym się odpowiednio zająć sprawami klubu z powodu braku wystarczającej ilości czasu.

Na walnym zebraniu sprawozdawczo-wyborczym powiedziałem, że mogę pomóc przy pracach zarządu, ale nie będę kandydował na prezesa. Faktycznie, przez jakiś czas pomagałem, ale nie spodziewałem się, że ta pomoc będzie trwała tak krótko.

Przewodniczącym Wichru został Artur Rola.

Pan Rola był znany z tego, że kandydował na radnego powiatowego z Platformy Obywatelskiej. Nie znam jego CV, ale wtedy był człowiekiem znikąd, chociażby dlatego, że prawie nikt z klubu go nie znał. Może przyszedł kilka razy na mecz.

Ale wskazał go burmistrz.

W takich klubach osoby w zarządzie są często z rekomendacji burmistrza. To rzecz całkiem normalna. Kwestia jest inna, mianowicie czy są one merytorycznie przygotowane do pełnienia swojej funkcji.

O tym, że Wicher znalazł się w zapaści, może świadczyć ilość walnych zgromadzeń, które się odbyły. Czy pamięta Pan ile razy spotykaliście się w 2011 i 2012 roku?

Zacznijmy od tego, że zebrania walne sprawozdawczo – wyborcze powinny odbywać się co dwa lata. Przez ostatnie półtora roku mieliśmy pięciokrotnie zwoływane walne zebrania, ponieważ co chwila ktoś rezygnował z funkcji członka zarządu klubu a także zmieniano statut klubu. Kolejno rezygnowali m. in. Eugeniusz i Dawid Topczewski, Jerzy Ostrowski, Słomski Krzysztof, Patrycja Bergman, Krzysztof Kądziela, Paweł Stańczuk.

Co wniosło pojawienie się w zarządzie Wichru Pani Ewy Jaźwińskiej?

Na początku patrzyłem z optymizmem na wolę działania Pani Ewy. Cieszyłem się, że w ogóle zgodziła się pomóc zarządowi. Jednak rzeczywistość dosyć szybko zweryfikowała dobre chęci  Pani Jaźwińskiej. Na ostatnim walnym zebraniu Pani Ewa złożyła rezygnację z funkcji członka zarządu klubu. Wyjaśnienie tej decyzji niestety w mojej ocenie było kompromitujące. Przerzucanie odpowiedzialności za kolejne porażki na poprzedni zarząd, który zakończył pracę osiem miesięcy wcześniej (styczeń 2012) przed przyjściem Pani Ewy do klubu (wrzesień 2012), niezrozumienie faktu, że przez ten okres działał już nowy zarząd z nowym prezesem Rolą, nie złożenie sprawozdania jako organizacja pożytku publicznego i brak wiedzy, że takie sprawozdanie mogą podpisać osoby upoważnione do reprezentacji stowarzyszenia zgodnie z aktualnym Krajowym Rejestrem Sądowym świadczy o porażce jaką poniosła Pani Jaźwińska jako wiceprezes klubu MKS Wicher Kobyłka.

Szkoda, myślałem, że osoba oddelegowana z urzędu miasta zrozumie problemy klubu i przekaże radnym i burmistrzowi informację o niezbędnych nakładach finansowych dla rozwoju sportu w mieście. Podkreślam: niezbędnych, czyli absolutnego minimum.

Czy to znaczy, że Pani Jaźwińska nie rozumiała tych problemów, czy może spotkała się ze ścianą, która okazała się zbyt trudna do rozbicia?

Po pierwsze przewodnicząca rady miasta nie może spotkać się ze ścianą w tym przypadku . Przecież na 15 radnych aż jedenastu jest z komitetu wyborczego Roberta Roguskiego. A po drugie to była trochę misja samobójcza, chyba z góry skazana na porażkę. Osobiście nigdy nie podjąłbym się rzeczy, o których nie mam pojęcia, nie wiem jak funkcjonują i jak je naprawić. Przewodnicząca rady w mojej ocenie podjęła się takiego zadania. Po ośmiu miesiącach pozostała już tylko rezygnacja.

Czy był Pan na walnym, na którym Pani Jaźwińska podała się do dymisji?

Tak, byłem. Wszystkie problemy obecnych władz Wichru próbowano zwalić na poprzedni zarząd i na mnie. Nie udało się to, wszystkie sprawy sprostowałem. Za naszej kadencji zarządu Wicher miał najlepsze wyniki sportowe i tego nikt nam nie zabierze.

Jak Pan ocenia teraz działania Wichru?

W tym roku klub stracił możliwość pozyskiwania 1% jako organizacja pożytku publicznego. Jest to rzecz niedopuszczalna. Nie może tak być, że klub, który nie ma pieniędzy, traci od dwudziestu do dwudziestu pięciu tysięcy, które pozyskiwaliśmy rocznie właśnie z tego tytułu. Oczywiście próbowano przerzucić na mnie i poprzedni zarząd odpowiedzialność za taki stan rzeczy. Dobrze, że zarzuty Pani Ewy Jaźwińskiej uczciwie zdementował prezes Wichru Artur Rola, który przyznał, że nie dopełnił formalności tłumacząc się niewiedzą. W roku ubiegłym żaden sportowiec z klubu nie otrzymał stypendium sportowego z gminy.  To jest kolejna porażka przede wszystkim prezesa klubu i przewodniczącej rady miasta. Sytuacja wręcz kuriozalna. Reprezentanci Polski, multi medaliści Mistrzostw Polski, medaliści Mistrzostw Świata, zdobywcy pucharów europejskich i krajowych nie otrzymali stypendiów sportowych.

Czy w Kobyłce funkcjonuje jeszcze rada sportu?

Z tego co wiem, to jest ale jak funkcjonuje trudno powiedzieć.

 Byłem członkiem tej rady, ale odkąd zostałem dyrektorem OSiR zaproszenia na posiedzenia przestały przychodzić. Ot, tak po prostu.

Czy według Pana Wicher Kobyłka ma jeszcze potencjał do bycia klubem sportowym, a nie klubikiem?

Oczywiście, że tak. Potencjał sportowy przede wszystkim tkwi w trenerach i zawodnikach. Jeżeli nasi siłacze, nie posiadając siłowni z prawdziwego zdarzenia, osiągają takie wyniki, to na pewno potencjał jest ogromny. Co do potencjału organizacyjnego to powinno się wiele zmienić.

Pan chyba w dalszym ciągu identyfikuje się z Wichrem, pomimo tego, że objął Pan Huragan w Wołominie?

Przez te lata poznałem naprawdę wielu fantastycznych ludzi i bardzo żałuję, że zrezygnowali oni z działalności w zarządzie Wichru. Można było z nimi wiele zbudować. Wielokrotnie członkowie zarządu finansowali działalność klubu własnymi pieniędzmi. Wystarczyło troszeczkę więcej dobrej woli ze strony władz miasta

Jak skomentuje Pan artykuł p. M. Chrzanowskiego i list otwarty prezesa Wicher Kobyłka?

Co do artykułu to trudno komentować tekst niczym z Trybuny Ludu. Przecież nie jest tajemnicą, że pan Chrzanowski bardzo dobrze zna się z p. Ewą Jaźwińską. Co do składek i moich rzekomych zaległości to z moich wyliczeń wychodzi, że mam opłacone na prawie 18 lat, a więc do 2031 r.
List otwarty pana Roli odnoszę wrażenie jest na zasadzie cytując klasykę “nieprawdą jest, że dach przeciekał bo wcale nie padało”. Pan Rola nawet nie poczekał na drugą część wywiadu tylko nerwowo skreślił list w imieniu zarządu klubu chociaż tylko sam się podpisał. W związku z tym, że jest członkiem klubu od momentu kiedy został prezesem a więc od stycznia 2012 niewiele wie o wcześniejszych ustaleniach i planach o czym mówiłem w wywiadzie. Miejski Klub Sportowy jak sama nazwa wskazuje nie jest niczyją własnością tylko stowarzyszeniem założonym przez społeczność lokalną. Swoje uwagi dotyczące zarządzania klubem przekazałem na ostatnim walnym posiedzeniu, gdzie mówiłem o karygodnym zaniedbaniu dotyczącym nie złożenia sprawozdania i utraceniu możliwości pozyskania 1% podatku w roku 2013 jak również o nie zrozumiałej sytuacji jaką jest nie otrzymanie przez sportowców Wichru stypendiów sportowych. Pan prezes Rola zamiast pisać listy niech zastanowi się dlaczego kolejnych dwóch członków zrezygnowało z prac w zarządzie klubu mimo, że jeden z nich dopiero co został wybrany na wiceprezesa. Ciekawe czy kolejne walne zebranie będzie zwoływane po cichu i kto tym razem będzie członkiem zarządu i na jak długo?

Dziękuję za rozmowę.

Rozmowę przeprowadził

Jakub Rydlewski

 {jcomments on}

 

Updated: Wrzesień 25, 2013 — 11:48 pm

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

KOBYŁCZANIN Frontier Theme